Dojazd z Polski


Informacje o Ukrainie:
 • Strona główna
 • Klimat i środowisko


Turysta na Ukrainie:
 • Regiony turystyczne
 • Dojazd z Polski
 • Komunikacja
 • Zdrowie i bezpieczeństwo
 • Koszty pobytu na Ukrainie


Wszyscy sasiedzi:
Białoruś
Czechy
Litwa
Niemcy
Rosja (Kaliningrad)
Słowacja
Ukraina

Inne serwisy 2p.pl:
Portale Profesjonalne

Ukraina ma dogodne połączenia z Polską. Przyznać trzeba jednak, że poza przygranicznymi miastami Polski południowo-wschodniej liczba połączeń z innych miast jest niewielka. W okresie sezonu oraz świąt środki komunikacji jadące w kierunku Ukrainy bywają niemiłosiernie zatłoczone. Obiektywnie należy jednak stwierdzić, że niewielki procent podróżnych to turyści czy osoby udające się w odwiedziny. Zdecydowaną większość osób podróżujących na tej trasie stanowią przemytnicy i czarnorynkowi pracownicy. To sprawia, że dojazd na Ukrainę nie jest zbyt komfortowy, a i samo pojawienie się turysty na przejściu granicznym budzi wśród służb celnych zdziwienie. Ukraina posiada szereg dobrych i niedrogich połączeń z pozostałymi krajami regionu, przez co stanowić może dogodny przystanek w dalszej podróży. Najlepsze i najtańsze połączenia do sąsiednich krajów z Ukrainy proponują: Czerniowce - dla połączeń z Mołdawią, Rumunią oraz Bułgarią; Lwów - dla połączeń z Polską, Słowacją, Czechami; Użgorod - dla połączeń z Węgrami; Łuck - dla połączeń z Białorusią; Kijów, Charków - dla połączeń z Rosją, Kazachstanem i Kaukazem (m.in. Gruzją); Odessa - dla połączeń z Turcją, Rumunią, Mołdawią i Bułgarią.



Przejścia graniczne
Na granicy Polski i Ukrainy funkcjonuje kilka przejść granicznych. Najbardziej znanym i jednocześnie najbardziej zatłoczonym jest Medyka. O wiele bardziej spokojne jest Hrebenne czy Dorohusk oraz przejście kolejowe w Chyrowie. Niestety, zważywszy na ruch pomiędzy naszymi krajami, punktów granicznych jest wciąż zbyt mało. Jeżeli nie korzystamy z autobusów rejsowych czy pociągu w okresie sezonu, odprawa może trwać nawet kilka do kilkunastu godzin. [do góry]

Formalności na granicy

Pomiędzy Polską a Ukrainą obowiązuje ruch bezwizowy. Aby wjechać na terytorium Ukrainy, obywatel polski musi jedynie posiadać ważny paszport (minimalny okres ważności to 6 miesięcy). Od osób przebywających na terenie Ukrainy do 90 dni nie wymaga się posiadania wizy. Obowiązkowe przy wjeździe do kraju jest posiadanie ukraińskiego ubezpieczenia, zwanego Ukrainmedstrach. Choć od 1.09.2001 r. zniesiono konieczność jego posiadania, to sytuacja w tym względzie nieustannie podlega zmianom. Zważywszy zapowiadane kolejne zmiany przepisów, można przyjąć, że ponownie zostanie wprowadzony obowiązek jego kupowania przy wjeździe do kraju. Można je nabyć na granicy za cenę 2 UHR plus 0,30 USD za każdy zadeklarowany dzień pobytu. W praktyce wygląda to tak, że zakup polisy jest obligatoryjny. Minimalny zadeklarowany okres to 5 dni. Bardziej opłaca się kupować ubezpieczenie w hrywnach, gdyż ceny w dolarach czy markach są znacznie zawyżane. Łączna opłata nie powinna przekroczyć około 12 hrywien. Chcąc zaoszczędzić, możemy dogadać się ze współpasażerami bądź - jadąc w kilka osób - wykupić zbiorowe ubezpieczenie. Płaci się wówczas około 9-10 hrywien. W takim wypadku należy sporządzić listę, na której podane zostaną: imiona, nazwiska i numery paszportów. Uzyska się wówczas jedno zbiorcze ubezpieczenie wydane na jeden z paszportów. Wykupienie takiej formy ubezpieczenia wcale nie oznacza, że musimy wracać w takim samym składzie, bowiem nikt się tym nie interesuje. Sprawdzane jest to wyłącznie podczas wjazdu na Ukrainę. Ubezpieczenie to zupełnie nic w praktyce nie daje. Wybierając się zatem w podróż, nawet na miesiąc, nie trzeba opłacać ubezpieczenia na 30 dni, wystarczy zadeklarować minimalny okres. Nie jest to w ogóle sprawdzane przez służby graniczne, a ponadto w przypadku jakiegoś wypadku i tak konieczne będzie ubezpieczenie NW i KL kupione w Polsce. Pobieranie zatem tej opłaty jest tak naprawdę formą opodatkowania osób przyjeżdżających na Ukrainę.
Oprócz tego - w zależności od sytuacji i ciągle zmieniających się przepisów - niekiedy pobierane są opłaty ekologiczne. Nie sposób ich przewidzieć, ale nie przekraczają one z reguły wysokości 5 hrywien. Zawsze jednak należy żądać pokwitowań takich opłat, aby wyeliminować potencjalnych naciągaczy. W wypadku podróży własnym samochodem nie jest wymagane przez ukraińskie służby graniczne posiadanie Zielonej Karty. Wjeżdżając samochodem na Ukrainę, należy wykupić oprócz obowiązkowego Ukrainmedstrach także ukraiński pakiet podstawowej odpowiedzialności cywilnej. Koszt tego sięga około 11 hrywien. Ponadto przy wjeździe samochodem pobierana jest opłata ekologiczna w wysokości 38 hrywien, której niestety nie sposób ominąć. Pokwitowania wniesienia tych opłat należy zachować do czasu wyjazdu z kraju, bowiem w przypadku kontroli milicyjnej brak udokumentowania wniesienia opłaty ekologicznej grozić może mandatem w wysokości co najmniej 100 hrywien.
Odprawa celna przy wjeździe na Ukrainę uległa w ostatnim czasie znacznemu uproszczeniu. Wciąż jednak ukraińskie przejścia graniczne charakteryzują się tym, że pracuje na nich niemiłosierna liczba różnego rodzaju urzędników, którzy traktują każdego jak potencjalnego przemytnika, złodzieja i kombinatora. Wszystko sprawdzane jest skrupulatnie, ale bez większego entuzjazmu, z przeświadczeniem niezmienności wykonywanych procedur. Kontrola na granicy jest mało profesjonalna i niekiedy bywa uciążliwa. Często prześwietla się bagaż, w tym podręczny, sprawdza się dokumenty, autokar. Przy wyjeździe procedura jest jeszcze bardziej żmudna. Turyści z Polski są jednak traktowani inaczej niż mieszkańcy pobliskich rejonów przygranicznych. Warto niekiedy dać do zrozumienia, że jest się turystą z głębi kraju, a nie miejscowym. W pociągach kontroluje się wyłącznie bagaż wybranych osób. Każdy posiadający paszport inny niż ukraiński rzadko jest dokładnie sprawdzany. Teoretycznie przy wjeździe na Ukrainę każdy obcokrajowiec powinien wypełnić deklarację o ilości i rodzaju wwożonych kosztowności, pieniędzy i wartościowych rzeczy. W autobusach druki posiada najczęściej kierowca, w pociągach czasem rozdają je ukraińskie służby celne. Deklaracja jest wyłącznie w języku ukraińskim. Wpisywać można w języku rosyjskim. Warto zatem nauczyć się chociażby podstawowych nazw przedmiotów, a także opanować pisanie własnego imienia i nazwiska cyrylicą. W deklaracji należy wpisać dokładnie posiadaną ilość gotówki (należy wpisać wszystko, nawet monety!), rzeczy wartościowe, takie jak: aparat fotograficzny, śpiwór, namiot, dobry zegarek, biżuterię itp. Deklaracja taka powinna zostać ostemplowana przez funkcjonariusza i oddana turyście. Tyle teorii. W praktyce wygląda to tak, że niekiedy celnicy zbierają deklaracje i stwierdzając niewielkie środki finansowe, wrzucają ją "ad acta". Wypełnienie takiej deklaracji jest teoretycznie obowiązkowe, możemy jednak tego nie robić, jeżeli zamierzamy wydać wszystkie pieniądze, jakie wwozimy. W przypadku podróży tranzytowej przez Ukrainę do Rumunii, Mołdawii czy Rosji koniecznie należy wypełnić deklarację i zatrzymać ją do chwili wyjazdu.
Przy wyjeździe z Ukrainy również rozdaje się deklaracje wyjazdowe. Teoretycznie powinny one być porównywalne z wjazdowymi. W praktyce nikt tego nie sprawdza. Często jednak zdarza się, zwłaszcza przy wyjazdach z kraju przez Medykę i Hrebenne, że celnicy w ogóle nie wymagają od Polaków wypełniania takich deklaracji. Jeżeli zatem przy wyjeździe nie zostaną rozdane deklaracje, nie ma co się o nie upominać, lepiej spokojnie czekać. Jeżeli zdarzy się, że nie otrzymaliśmy z różnych względów deklaracji wjazdowej, należy w przypadku problemów z wyjazdem stanowczo twierdzić, iż "takowej nie otrzymało się". Przepisy na Ukrainie ulegają szybkiej liberalizacji i ciągłej zmianie, także sami celnicy zaczynają się gubić w tym gąszczu prawnym. Wziąwszy jednak pod uwagę obecne przepisy wjazdowe na Ukrainę, odprawa nie stanowi problemu. Pewną niedogodność stwarzać może tłok na granicach, powolność pracy celników i innych służb granicznych, kursujący na tej trasie przemytnicy oraz pracujący w Polsce "na czarno" Ukraińcy. Przed wjazdem na Ukrainę polskie służby celne bardzo skrupulatnie sprawdzają ukraińskich pasażerów, podejrzewając wielu z nich o handlowanie i pracę w Polsce. Opóźnia to niestety procedurę odprawy. Z kolei przy wyjeździe z Ukrainy służby ukraińskie dokładnie sprawdzają swoich obywateli wożących różnoraki towar oraz walutę, a Polacy tropią przemytników wódki i alkoholu. Ten smutny proceder będzie niestety utrzymywał się dopóki różnica w cenach i poziomie życia będzie się utrzymywała. [do góry]

Przemyt
Sceny, jakie rozgrywają się w autobusach i pociągach pełnych przemytników, mogą zaszokować bardziej wrażliwych bądź nieobytych z takimi praktykami turystów. Są one niestety stałymi elementami podróży na Wschód. Ukraińskie służby celne w ogóle nie interesują się, co ich obywatele wywożą na handel, zatem w ogóle nie reagują, gdy na ich oczach "turyści" przygotowują się bez skrępowania do wwiezienia do Polski używek przeznaczonych na handel. Polskie służby graniczne z mozołem tropią takie "mrówki" i cofają z granicy. Jak na razie jednak - z uwagi na niski poziom życia na Ukrainie - jest to walka z wiatrakami.
Powrót do kraju jest męczący, bowiem wymaga udowodnienia, że nie jest się przemytnikiem, tylko turystą. Sam fakt, że ktoś nie wziął wódki czy papierosów, już budzi zdziwienie i podejrzenia milicji ukraińskiej i polskich funkcjonariuszy celnych. Ponadto w autokarach przemytnicy rozkręcają dosłownie co się da, żeby upchnąć towar. Zatem zanim się usiądzie lepiej upewnić się, że pod siedzeniem czy za firanką nie ma wódki czy papierosów, a w głośniku radiowym nad nami nie szeleści tytoń. Sprawdzić wszystkiego nie sposób, ale gdy coś takiego zostanie wykryte, raczej trudno jest udowodnić, że papierosy ukryte nad twoją głową nie są twoje. Polskie służby celne z coraz większą determinacją robią naloty w Przemyślu na handlarzy, jednak dopóki dysproporcja w poziomie życia będzie się utrzymywać, zjawisko to będzie wciąż istnieć. Zatem podróżując należy mieć się na baczności, a przede wszystkim nie należy przyjmować żadnych papierosów ani alkoholu na przechowanie. Przemytnicy często wykorzystują nieświadomość i naiwność rzadko jeżdżących na tej trasie turystów. Trzeba być bardzo ostrożnym i podejrzliwym wobec zbyt uprzejmych osobników. Należy zachować daleko posuniętą rezerwę w przypadku osób oferujących, że pokażą nam np. Lwów i okolicę oraz zaproszą do domu, zwłaszcza jeżeli poznaliśmy takie osoby w autokarze jadącym z Polski na Ukrainę. Osobnicy tacy będą chcieli jakiejś wdzięczności - a to przewiezienia czegoś przez granicę bądź w najlepszym wypadku zaproszenia ich do Polski. [do góry]

Samolot
Najwygodniejszym sposobem dotarcia na Ukrainę jest podróż samolotem. Z Warszawy odlatują samoloty do dwóch miast - Lwowa i Kijowa. Dolot liniami LOT-u z innych miast Polski posiadających lotniska kosztuje 50 zł, 20 USD lub zawarty jest w cenie w zależności od terminu wyjazdu i ewentualnych zniżek oraz promocji. Samolot LOT-u do Lwowa odlatuje z Okęcia codziennie, z wyjątkiem środy, o 11.25. We Lwowie jest około godziny 13.40 lokalnego czasu. Najtańszy bilet kosztuje 125 USD w dwie strony (jest to cena promocyjna, cena normalna to 185 do 240 USD - w zależności od terminu i taryfy). Ze Lwowa samoloty wylatują o 14.40 lokalnego czasu, a przybywają o 15.00 czasu polskiego. Do Kijowa można dostać się zarówno liniami polskimi, jak i liniami ukraińskiego przewoźnika Air Ukraine. LOT startuje do Kijowa w poniedziałki, wtorki, czwartki, piątki i soboty o 10.50 i przybywa na miejsce o 13.30 lokalnego czasu. W środy samolot startuje o 15.20 (przylot o 18.00), a w niedzielę o 8.40 (przylot 11.20). Bilet na tej trasie jest dość drogi i kosztuje od 185 USD w dwie strony (jest to cena promocyjna, cena normalna to 229 do 260 USD - w zależności od terminu i taryfy). Nieco tańsze przeloty na tej trasie, aczkolwiek w nieporównywalnie gorszych warunkach, bo przestarzałym Tupolewem, proponuje Air Ukraine. Samoloty odlatują z Okęcia w poniedziałki, środy i niedziele o 8.50, a przylatują do Kijowa o 10.30. Cena tego połączenia jest nieco niższa niż w przypadku polskiego przewoźnika i wynosi od 145 USD (jest to cena promocyjna, normalna cena to 173-185 USD). Jeżeli decydujemy się wybrać na Ukrainę samolotem, warto wcześniej skontaktować się z przedstawicielstwem LOT-u oraz Air Ukraine w Warszawie, bowiem ceny nieustannie się zmieniają, a ponadto poza sezonem proponowane są różnego rodzaju promocje. Zdarzają się okazje i można niekiedy kupić bilet w dwie strony do Kijowa już za 125 USD z darmowym dolotem z innych większych miast Polski. Samolotem można też dostać się na Ukrainę poprzez lotniska w Moskwie, Pradze czy Berlinie. Ceny takich połączeń i czas lotu nie są jednak konkurencyjne w porównaniu do lotów bezpośrednich. Ze względu jednak na bliskość Ukrainy i ceny połączeń lotniczych niewielu turystów wybiera ten środek lokomocji. Ukraina i jej niedrogi przewoźnik lotniczy stanowić może jednak dobrą bazę wyjazdową do innych krajów. Air Ukraine proponuje niedrogie połączenia do: Stambułu, Kazachstanu, Bliskiego Wschodu, krajów Kaukazu, miast rosyjskiego Dalekiego Wschodu, Chin i byłych azjatyckich republik ZSRR. [do góry]

Pociąg
Pomiędzy Polską a Ukrainą funkcjonują także połączenia kolejowe. Nie ma ich zbyt wiele, ponadto międzynarodowe połączenia na dłuższych odcinkach są dość drogie. Także ze względu na postoje na granicy i zmiany rozstawu osi wagonów podróż koleją nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ukraińskie koleje, zwane UZ, są nieco tańsze od polskich, ale ich standard jest zdecydowanie gorszy. Pomiędzy Warszawą a Kijowem kursują dwa bezpośrednie pociągi. Wieczorny odchodzi z Warszawy o godz. 21.43, a przybywa na miejsce około 18.30 następnego dnia. Poranny odjeżdża o 6.46, a przyjeżdża na miejsce o 23.50 tego samego dnia (pociąg na trasie Berlin-Kijów). Warto przy tym wspomnieć o 5,5-godzinnym postoju na granicy. Pociągi z Kijowa do Warszawy odjeżdżają o godz. 7.48 (przyjazd 22.27) i 11.00 (przyjazd 5.50 następnego dnia). Cena biletu jest wysoka. Koniecznie bowiem należy wykupić miejsce sypialne. Najtańszy bilet na tej trasie kosztuje około 125 zł w wagonie ukraińskim i około 150 zł w polskim. Bilet na pociąg do Lwowa jest około 30-50 zł tańszy. Bezpośredni pociąg z Warszawy do Lwowa odchodzi o godz. 8.36, na miejsce przyjeżdża o 21.34. W drodze powrotnej pociąg ze Lwowa odjeżdża o 9.13, przyjeżdża do stolicy o 19.39. Funkcjonują także połączenia międzynarodowe - ze Szczecina i Wrocławia do Kijowa i z Warszawy do Odessy. W pociągach tych sprzedaje się jednak tylko miejsca w wagonach sypialnych i kuszetkach. Jest więc dość drogo. Ze Szczecina pociąg odjeżdża o 23.35, do Kijowa przybywa o 23.50 następnego dnia. Pociąg jadący z powrotem odjeżdża o 7.48, przyjeżdża do Szczecina o 7.48 następnego dnia. Z Wrocławia pociąg do Kijowa odjeżdża o 8.35. Przyjazd na końcową stację następuje o 10.57 dzień później. Z powrotem pociąg jedzie od 20.12 do 19.30. Z Warszawy do Odessy pociąg odjeżdża o 8.36, przyjeżdżając na miejsce o 10.17 dzień później. Z powrotem pociąg jedzie od 19.57 do 20.37. Funkcjonuje także bezpośrednie połączenie z Gdyni do Odessy przez Kraków i Lwów. Pociąg odjeżdża o 19.17, przyjeżdża na miejsce o godz. 10.17 następnego dnia. Z powrotem odjeżdża o 19.57, przyjeżdżając do Gdyni o 9.21. Pomiędzy Warszawą a Krymem kursuje wygodny pociąg sypialny. Odjeżdża on ze stolicy o 21.09, przyjeżdża do Symferopolu o 14.06 następnego dnia. Z powrotem odjazd następuje o 10.43, a przyjazd o 23.00 następnego dnia. Jednak w okresie sezonu letniego mogą pojawić się problemy z nabyciem biletów na ten pociąg. Cena biletu na połączenie międzynarodowe w pociągach z Przemyśla do Lwowa sięga najmniej około 50-70 zł - w zależności od pociągu, plus miejscówka. Decydując się na podróż koleją lepiej (i taniej) zdecydować się na połączenia lokalne funkcjonujące w regionie przygranicznym. Dobrym połączeniem jest pociąg osobowy na trasie Chełm-Jagodin, odjeżdżający codziennie o godzinach (czas polski): 5.14, 10.33, 1.37, a przyjeżdżający na miejsce (czas ukraiński) 7.30, 13.05, 4.04. Z powrotem pociąg kursuje z Jagodina o 1.30, 8.45 i 18.40 (czas ukraiński), a do Chełma przyjeżdża (czas polski) o 1.58, 10.40 i 19.06.
Bilet na przejazd do stacji przygranicznych Dorohusk-Jagodin kosztuje niecałe 12 zł. Pozostałą część drogi przebyć można według taryfy krajowej. Innym dogodnym połączeniem jest Hrebenne-Rawa Ruska. Pociąg odjeżdża o godz.13.55, a przyjeżdża na miejsce około 15.18. Z powrotem pociąg odjeżdża o 16.50 i po około 25 minutach przyjeżdża na stację końcową. Bilet na tej trasie kosztuje niecałe 5 zł. Dogodnym połączeniem dla turystów chcących połączyć zwiedzanie polskiej części Bieszczad z wizytą na Ukrainie może być pociąg z Zagórza do Chyrowa odjeżdżający o 6.13 i 15.25, a przyjeżdżający odpowiednio o 9.48 i 19.00 lokalnego czasu. W powrotnej drodze na tej trasie kursuje pociąg w godzinach 10.30-12.04 oraz 20.00-21.28. Bilet na tej trasie kosztuje około 15 zł. Istnieją także ulubione połączenie kolejowe handlowców Przemyśl-Lwów. Na tej trasie jeżdżą 3 pociągi dziennie, a cena biletu wynosi nieco ponad 27 zł. Pociągi odjeżdżają z Przemyśla o godzinach (czas polski): 17.15, 18.17 i 19.27, a do Lwowa przyjężdżają o (czas ukraiński) 21.34, 22.35 i 23.57. Z powrotem ze Lwowa (czas ukraiński) 7.00, 9.13, 13.48, przyjazd do Przemyśla (czas polski): 9.31, 12.01, 16.13. Biorąc jednak pod uwagę czas jazdy i cenę tego połączenia, zdecydowanie lepiej pokonać tę trasę autobusem. Kupując bilet w dwie strony, zaoszczędzamy 20%. Podróż pociągiem jest jednak o wiele bardziej wygodna niż autobusem, chociażby z tego powodu, że z chwilą wzrostu cen wszyscy przemytnicy przesiedli się do autobusów. Ceny na połączenia kolejowe i autobusowe w przypadku zakupu biletu na Ukrainie są wyższe o około 20-50% (do Przemyśla prawie 100%). W przypadku podróży pociągiem zdecydowanie lepiej kupić w Polsce bilety w obie strony. Są one najczęściej ważne 4 miesiące i na Ukrainie należy je jedynie przed wyjazdem podbić w kasie biletowej. [do góry]

Autobus
Pomiędzy Polską a Ukrainą funkcjonuje szereg dogodnych połączeń autobusowych. Jest to najtańsza forma dojazdu na Ukrainę i jednocześnie najmniej wygodna. Połączenia utrzymuje PKS z regionu południowo-wschodniej Polski oraz szereg firm prywatnych. Największym ośrodkiem autokarowych wyjazdów na Ukrainę jest Przemyśl. Codziennie z dworca autobusowego PKS-u odjeżdżają autobusy do Lwowa. Kursują z częstotliwością mniej więcej co godzinę. Pierwszy autobus odjeżdża o 8.00 rano (niekiedy w sezonie o 5.00), ostatni o 23.40. W zależności od natężenia ruchu na granicy przyjeżdżają po około 2-3,5 godziny do Lwowa. Bilet kosztuje 15 zł. Ostatni autobus ze Lwowa przyjeżdża do Przemyśla o 0.10. Jednak zdarzają się trudności z uzyskaniem biletu na kursy ranne oraz przed okresem świątecznym. Ponadto w święta katolickie i święta kościoła obrządku wschodniego część autobusów nie kursuje. Warto więc wcześniej uzyskać informacje w biurach przemyskiego PKS-u. Sposobem na zdobycie biletu jest też zapłacenie 15 zł bezpośrednio u kierowcy. System sprzedaży biletów oraz różnego rodzaju niejasne sytuacje są na porządku dziennym.
Wracający do Lwowa, w większości handlarze, przemytnicy i pracownicy, posiadają niekiedy takie ilości bagażu, że dobrze jest przyjść co najmniej pół godziny przed odjazdem autobusu, w przeciwnym bowiem wypadku po prostu będziemy zmuszeni trzymać swój bagaż na kolanach. Bilet na ten sam autobus, ale kupiony we Lwowie, kosztuje w przeliczeniu prawie 30 zł. Lepiej zatem spróbować kupić bilet u kierowcy niż w ukraińskiej kasie. Zwłaszcza że można kierowcy zapłacić złotówkami. Jednak w takim wypadku raczej nie należy liczyć na otrzymanie blankietu biletu.
Z Przemyśla odjeżdżają także autobusy do Tarnopola, Czerniowiec, Kołomyi, Stryja, Łucka, Iwano-Frankiwska. Ceny są jednak wysokie. O wiele bardziej opłaca się pojechać najpierw do Lwowa, a dopiero stamtąd do określonego miasta na Ukrainie. Tamtejsze połączenia autobusowe są tańsze od polskich, chociaż ich standard niekiedy bywa niski. Bilet do Iwano-Frankiwska (odjazdy o 12.35 i 14.35) kosztuje 30 zł, do Tarnopola (odjazdy o 11.00 i 11.50) - 35 zł, Kołomyi (odjazd 13.50, oprócz niedziel) - 32 zł, Czerniowiec (odjazd 7.30, 3 razy w tygodniu) - 60 zł. Autobus do Chmielnickiego kosztuje 40 zł, a do Drohobycza - 15 zł. Funkcjonuje także bezpośrednie połączenie z Przemyśla do Suczawy w Rumunii - 3 razy w tygodniu (odjazd 7.30 w środy, czwartki i piątki) w cenie 70 zł oraz połączenie do Kiszyniowa (odjazd 13.00 w środy, czwartki i piątki) za 80 zł. Autobusy na Ukrainę wyjeżdżają także z Rzeszowa i Lublina, jednak ich cena jest znacznie wyższa od cen z Przemyśla, a ponadto połączenia te są znacznie mniej dogodne dla podróżnych. Z Rzeszowa możemy dostać się do Lwowa (odjazd 6.15 - tylko wtorki, piątki i soboty - oraz 18.05), Czerwonogradu (odjazd 14.30), Sambora (odjazd 11.00 i 15.00), Stryja (odjazd 14.50) oraz Tarnopola (odjazd 13.00 - wtorki, czwartki i soboty). W poniedziałki, środy i piątki o 11.00 z Lublina odjeżdża autobus do Tarnopola (przyjazd 20.40). Lublin posiada dobre połączenie autobusowe z Łuckiem - trzy autobusy dziennie, odchodzące o 12.35, 15.30 i 16.40. Z Lublina można także dojechać do Kołomyi (odjazd o 12.50 i 18.20). Istnieją także dogodne połączenia do Lwowa - z Krakowa w cenie 50 zł, z Katowic zaś - 55 zł. Z warszawskiego Stadionu odchodzą także bezpośrednie autobusy na zachodnią Ukrainę. Połączeń jest stosunkowo dużo. Do Lwowa autobus odjeżdża spod stadionu o 11.10 i wieczorem - o 18.30, 20.00. oraz 21.30. Przyjeżdżają one na miejsce w godzinach rannych. Bilet kosztuje 67 zł. Jest także sporo połączeń do Kowla i Tarnopola. Do Łucka bilet kosztuje 60 zł, do Tarnopola - 70 zł, do Iwano-Frankiwska - 80 zł. Jest to zatem dogodne bezpośrednie połączenie dla osób z centralnej Polski.
Autokar to najtańszy sposób dotarcia na Ukrainę. Minusem jest jednak męcząca podróż, wynikająca z kiepskiego stanu dróg na Ukrainie oraz kolejek na przejściach granicznych. Dużą rolę w tym, że podróż ta jest mało komfortowa, odgrywają nieustające przepychanki i awantury pomiędzy celnikami i służbą graniczną z jednej strony a przemytnikami i handlarzami z drugiej. Ponadto - ze względu na cenę przejazdu - tłumy przemytników wprost okupują autobusy.
Przy powrocie z Ukrainy do kraju autobusem może pojawić się jeszcze jeden istotny problem. Jeżeli polskie służby celne zatrzymają i nie wpuszczą ponad połowy osób w autokarze, to zostaje on zawrócony na Ukrainę. Zostajemy wówczas na "ziemi niczyjej" i musimy czekać na drugi autokar, który nas zabierze, bowiem zgodnie z przepisami nie możemy opuścić przejścia pieszo, jeżeli wjechaliśmy na nie autobusem. Dlatego też wcale nierzadko zdarza się, że między przejściami trzeba "koczować" do 2-3 godzin w oczekiwaniu na następny autokar. Planując zatem podróż autobusem, dobrze jest wziąć to pod uwagę i zarezerwować sobie odpowiednią ilość czasu na dotarcie do Polski. [do góry]

Samochód
Podróż samochodem na Ukrainę to prawdziwe wyzwanie. Teoretycznie przejść granicznych jest dość dużo. Kolejki aut osobowych na granicy, niegdyś ogromne, ostatnimi czasy uległy nieco skróceniu. Ponadto podróż samochodem na Ukrainę pozwala na obejrzenie wielu miejsc, do których trudno się dostać korzystając z komunikacji publicznej. Za wyjazdem samochodem przemawia także niska cena paliwa. Cena benzyny 95-oktanowej to około 2,10 UHR, 92-oktanowej to 2,00 UHR, oleju napędowego - 2,10 UHR. Gaz kupić można jedynie w największych miastach. Paliwa wyższej jakości są trudno dostępne. Ceny te pozwalają podróżować samochodem w kilka osób po bardzo niskich kosztach. Minusem wyboru tego środka transportu jest to, że stancji benzynowych nie ma zbyt wiele, a paliwo często jest podrabiane bądź kiepskiej jakości. Ponadto większości przypadków w ogóle brak jest paliw wysokiej jakości. Zdecydowanie odradza się podróżowanie po Ukrainie samochodem wysokiej klasy czy motorem. Kradzieże i wymuszenia zdarzają się bardzo często. Zagraniczna rejestracja na dobrym samochodzie przyciąga jak magnes oszustów, złodziei, haraczowników i niestety także milicję drogową zwaną DAI, znaną z wymuszania łapówek. Wbrew pozorom poruszanie się po Ukrainie gorszymi samochodami też nie bywa łatwe. Ukraińscy milicjanci kontrolują szczegółowo pojazdy zagraniczne, licząc na uzyskanie "prezentów". Jest to niestety nagminny proceder. Kłócąc się można co najwyżej zmniejszyć wysokość stawki. W przeciwnym razie może zostać nałożony szereg kar np.: zabranie prawa jazdy, odholowanie samochodu, zabranie paszportu. Koniecznie należy mieć ze sobą drobne banknoty - dolary bądź hrywny. 10-dolarowy czy 50-hrywnowy banknot załatwia sprawę jakiejkolwiek kontroli. Nawet jeśli nie popełniliśmy jakiegokolwiek przewinienia, to i tak milicjanci wymyślają urojone problemy i każą płacić. Jest to niestety zwyczaj praktykowany również na granicy. Zatem podróż samochodem może okazać się stresującą i dość kosztowną wyprawą. Zanim bowiem pokonamy trasę ze Lwowa do Kijowa, na kontrolę możemy wydać ponad 50 dolarów.
Na terenie Ukrainy co jakiś czas na drodze stoją patrole milicyjne DAI. Uzbrojone po zęby służby kontrolują najczęściej pojazdy wjeżdżające i wyjeżdżające z aglomeracji miejskich oraz poruszające się trasami międzynarodowymi. Wszystkie dokumenty są kontrolowane, sprawdzany jest też paszport. Zdarza się, że kontrola jest drobiazgowa, niekiedy jednak sprawdza się tylko lepiej wyglądające samochody. W przypadku obcokrajowców drobiazgowość kontroli bywa wręcz męcząca. Przy mijaniu posterunków, niezależnie od pory dnia, przyjętym zwyczajem i zasadą jest ograniczenie prędkości, a niekiedy także zatrzymanie się. Służby milicyjne mają prawo zajrzeć do bagażnika, sprawdzić przewożony bagaż. W większości przypadków kontrola taka nie należy do przyjemności. Milicjanci czują się bowiem bezkarni i pozbawieni jakiejkolwiek kontroli. Jedynie w ostateczności należy płacić łapówki, bowiem patrole milicji często informują się nawzajem o naszej skłonności do płacenia i wówczas możemy być pewni, że na całej trasie będą nas zatrzymywać wszystkie patrole milicyjne. Lepiej ofiarować paczkę papierosów, kłócąc się i mówiąc, że posiada się wyłącznie karty kredytowe.
Minusem przy podróży samochodem na Ukrainę są niekiedy ogromne korki na granicy polsko-ukraińskiej. Odprawa jest ślamazarna, a system kontroli niezbyt logiczny. Wjeżdżając na Ukrainę trzeba przejść drobiazgową kontrolę oraz wypełnić szereg dokumentów. Należy ponadto pobrać od celnika karteczkę i wpisać markę pojazdu, numer rejestracyjny, liczbę pasażerów oraz dane auta, następnie po odprawie celnej tę samą karteczkę oddaje się służbie granicznej przy ostatnim pasie kontroli. System ten, zwany przez Ukraińców "karteczkowym", funkcjonuje już niestety wiele lat i w dużym stopniu przyczynia się do zatorów na granicy oraz niepotrzebnie biurokratyzuje całą odprawę graniczną. Przy wjeździe na Ukrainę wydawane jest ponadto niekiedy bezpłatnie poświadczenie o wwozie środka transportu. Przepisy w sprawie wjazdu samochodem na teren Ukrainy ciągle się zmieniają w kierunku liberalizacji. Jeżeli zatem takiego poświadczenia nie otrzymamy, nie należy się przejmować, w najgorszym wypadku zostaniemy cofnięci do poprzedniego punktu kontroli. Przy wjeździe funkcjonują ponadto różnego rodzaju opłaty ekologiczne. Wysokość ich ciągle się zmienia i najlepiej zapytać o nie w polskim Urzędzie Celnym. Obecnie przy wjeździe na Ukrainę należy uiścić kwotę około 7 USD w hrywnach na ekologię. Ponadto należy obowiązkowo wykupić ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w wysokości około 2 USD. Trzeba ponadto pamiętać o wyposażeniu samochodu w trójkąt awaryjny, apteczkę, gaśnicę. Osoby, które przebywając na terenie Ukrainy w celach służbowych, poruszają się samochodem, powinny pamiętać, że w terminie do 10 dni muszą przerejestrować pojazd na tymczasowe numery ukraińskie.
Drogi na terenie Ukrainy bywają różne. Główne trasy pomiędzy dużymi miastami np. Lwów-Kijów są dość dobre, szerokie i nieźle oznakowane. Brak jedynie infrastruktury drogowej na właściwym poziomie - stacji benzynowych, zajazdów, moteli, barów przy drodze, toalet. Sytuacja na drogach drugorzędnych i lokalnych pod względem stanu dróg i infrastruktury jest jednak fatalna. Kiepsko oznakowane są także drogi do przejść granicznych, zwłaszcza w kierunku na Białoruś, Rosję i Mołdawię. Wyjątkowo kiepska jest np. droga ze Lwowa do rumuńskiej Suczawy, po której nie sposób jechać szybciej niż 60 km na godzinę. Pomimo że w ostatnich latach przeprowadzono szereg remontów, stan większości dróg lokalnych pozostaje opłakany. Pełno jest dziur, odkrytych studzienek, odłamków betonu. Ogromne ciężarówki wyżłobiły lśniące w słońcu koleiny. Asfalt, którym pokrywane są drogi, jest kiepskiej jakości i nieraz wystarczy solidny deszcz, żeby wymyć nawierzchnię. Pełno jest fatalnie oznakowanych objazdów i zniszczonych mostów o bardzo małej przepustowości. Zimą nikt specjalnie nie martwi się odśnieżaniem bocznych tras. Oznakowanie lokalnych dróg często wprowadza w błąd. Bardzo niewiele jest znaków, a te, które są, powodują najczęściej dezorientację. Większość sygnalizatorów na mniej ważnych drogach jest poprzepalanych, a znaki są często zdewastowane. Panuje zasada, że kto ma większy i mocniejszy samochód, ten ma pierwszeństwo. Pamiętając o tej zasadzie, pchajmy się do wyjazdu z bocznej uliczki. Na Ukrainie, podobnie jak w innych republikach byłego ZSRR, piesi nie mają pierwszeństwa na drodze, nawet na przejściach dla nich przeznaczonych. Gdy przechodzi się przez nie, najczęściej kierowca, który nawet nie zdjął nogi z gazu, trąbi, jeszcze popędzając ludzi. Trzeba pamiętać, że samochód w tym kraju ma zawsze pierwszeństwo.
Wybranie się na Ukrainę motocyklem jest ryzykowne. Przede wszystkim należałoby pilnować motoru cały czas, bo albo go ukradną, albo zdewastują. Ponadto, biorąc pod uwagę stan bocznych dróg na terenie Ukrainy, może się to okazać niebezpieczne. Problemy mogą się pojawić także podczas awarii. Brak jest bowiem sieci serwisów i części dla motocykli innych marek niż produkowane niegdyś w ZSRR. Generalnie należy odradzić podróżowanie pojazdem w nocy.
Drogi są w większości nieoświetlone. Ponadto ukraińska milicja ma zwyczaj czaić się nocą w krzakach i na poboczach w oczekiwaniu na potencjalnych bandytów i piratów drogowych. Można ich zwyczajnie nie zauważyć i narobić sobie niepotrzebnych kłopotów. Niezatrzymanie się bowiem do kontroli może stanowić podstawę zatrzymania kierowcy na 72 godziny celem złożenia wyjaśnień.
Ponadto na tamtejszych drogach pełno jest przebierańców. Rozpoznanie ich nocą jest praktycznie niemożliwe. Zważywszy na to, że nowe ukraińskie mundury różnią się tylko nieznacznie od rosyjskich i dawnych radzieckich, odróżnienie ich przez przeciętnego turystę jest praktycznie niemożliwe. Nie wspominając już o tym, że samo trafienie gdziekolwiek po ciemku w słabo oświetlonych miastach jest niezwykle trudne. W niektórych miastach Ukrainy, zwłaszcza na Zakarpaciu, Krymie i we wschodniej części, panuje zwyczaj wyłączania wszystkich świateł ulicznych. Zważywszy na to, że niektórzy ukraińscy kierowcy zdezelowanych pojazdów nie zapalają świateł w nocy podczas jazdy, prowadzenie w takich warunkach może być groźne. Picie za kierownicą ma niestety na Ukrainie długie tradycje. Jadąc wieczorem taksówką, warto zwrócić uwagę na stan kierowcy - w trosce o własne życie. Do prowadzenia pojazdu na Ukrainie nie jest wymagane posiadanie międzynarodowego prawa jazdy - wystarczy polskie. [do góry]

Tramping
Tramping po Ukrainie to trudne wyzwanie. Największą przeszkodę stanowi panująca w tym kraju biurokracja. Obecnie istnieje możliwość przekraczania granicy na piechotę w Medyce. Opłata za przekroczenie granicy wynosi 1 UHR. Jadąc z Przemyśla do Medyki mikrobusem, przekraczając granicę na piechotę oraz wsiadając w podmiejską kolejkę z Mościsk I do Lwowa, zapłacimy za całą trasę około 9-11 zł. Jednak ze względu na ogromne kolejki i korzystanie z tych przejść przez tzw. "mrówki" zdecydowanie lepiej zdecydować się na podróż autobusem z Przemyśla do Lwowa bądź pociągiem z Zagórza do Chyrowa. Jeżeli chodzi o przejścia graniczne z innymi państwami, to na Ukrainę można dostać się bez problemu z terenu Słowacji i Węgier. Chociaż celnicy z Użgorodu nie należą do najsympatyczniejszych, przy odrobinie cierpliwości i zdecydowania nie powinno być większych problemów. Przejścia ze Słowacją i Węgrami można pokonywać pieszo. Ze względu jednak na przemyt sytuacja w tym względzie może wkrótce ulec zmianie.
Pomiędzy Ukrainą a Rumunią funkcjonują zaledwie 2 przejścia graniczne dostępne dla ruchu samochodowego. Oba są zatłoczone, a ich obsługa jest wyjątkowo nieuprzejma. Ze względu na niezbyt przyjazne stosunki pomiędzy oboma krajami Ukraińcy stwarzają szereg problemów przy przekraczaniu granicy, zwłaszcza obywatelom państw trzecich. Rumuni natomiast odprawiają na bieżąco. Granicy między tymi krajami nie można obecnie przekraczać pieszo. Funkcjonują także przejścia pomiędzy Ukrainą a Mołdawią (najbardziej zbiurokratyzowane) oraz pomiędzy Ukrainą a Rosją i Białorusią. Zatem na szlaku trampingowym Ukraina odgrywa dużą rolę także jako kraj tranzytowy w drodze na Wschód, południe Europy oraz ku krajom Orientu. Ze względu na ceny tutejszych środków transportu Ukraina stanowi dla trampingowców dużą atrakcję. Podróżowanie w takiej formie przez terytorium Ukrainy daje bowiem możliwość dotarcia do wielu ciekawych miejsc za niewielkie pieniądze. [do góry]

Ofert wyjazdu zorganizowanego
Ukraina jest obok Litwy jednym z krajów byłego ZSRR, do którego przybywa coraz więcej turystów z Polski. W odniesieniu do ofert zorganizowanych proponowanych przez biura turystyczne stwierdzić należy, że w porównaniu do innych kierunków wschodnich oferta wyjazdowa do Ukrainy jest stosunkowo bogata. Niestety, w związku z niewielkim zainteresowaniem polskich turystów tym kierunkiem, ilość ofert wzrasta w niewielkim stopniu. Zdecydowanie więcej osób wybiera się indywidualnie. Stosunkowo szeroko reprezentowana jest oferta w odniesieniu do tzw. podróży sentymentalnych. Szereg biur ze stolicy oraz ze ściany wschodniej np. Rzeszowa, Lublina, Przemyśla, ale i Krakowa proponuje wycieczki szlakiem Kresów Wschodnich z uwzględnieniem Grodna, Wołynia, Pokucia i gór. Praktycznie brak ofert dotyczących możliwości zwiedzenia Kijowa oraz okolicy Odessy. Wycieczki na Kresy przeznaczone są raczej dla osób w średnim wieku, choć z braku innych ofert dość dużo osób młodszych korzysta z tej formy zwiedzania Ukrainy. Obiektywnie należy stwierdzić, że wycieczki te nie należą do najtańszych. Decyduje to, że polskie biura podróży, próbując zagwarantować co najmniej minimalny standard europejski (tj. chociaż przyzwoity hotel dwugwiazdkowy z łazienkami w pokojach), płacą spore sumy za zakwaterowanie. Ponadto koszty podróży autokarem są wyższe niż np. przy wyjazdach do naszych południowych sąsiadów (łapówki, wyższe stawki dla pilotów i kierowców w związku z ryzykiem i możliwością zajścia nieprzewidzianych sytuacji). Program zwiedzania nie zawsze bywa przemyślany i dostosowany do realiów ukraińskich. Tempo zwiedzania w większości tego typu ofert jest zbyt szybkie i z pewnością nie jest to program dla osób starszych, ale raczej młodych i sprawnych fizycznie. Najtańsza 7-dniowa wycieczka w te rejony kosztuje około 1000-1200 zł. W tej cenie proponuje się wyłącznie wyżywienie w oparciu o śniadania. Minusem korzystania z tego typu ofert jest to, że biura korzystają z wyżywienia w systemie drogich ukraińskich restauracji. Zatem niekiedy nie ma możliwości zjedzenia obiadu w cenie poniżej 30-50 UHR za posiłek.
Ostatnio - w związku z dużą popularnością ekranizowanych powieści Sienkiewicza - pojawiły się oferty uzupełnione o propozycje zwiedzania takich miejsc, jak np. Zbaraż, Kamieniec Podolski, Żółkiew czy Chocim.
Tańszych ofert należy szukać w biurach młodzieżowych i studenckich oraz pielgrzymkowych. Biura takie proponują co prawda zdecydowanie niższy standard zakwaterowania i wyżywienia, ale za to znacznie ciekawszy program i niższą cenę. Najwięcej tego typu "młodzieżowych" ofert znaleźć można w Krakowie, Przemyślu i Warszawie. Organizowane są najczęściej wycieczki wyłącznie w terminach czerwiec-wrzesień. Jedynie w ciągu ostatniego roku biura zaproponowały ofertę sylwestrową do Lwowa, która jednak nie jest zbyt atrakcyjna cenowo (20-40% drożej niż do Pragi). Oprócz podróży sentymentalnych organizuje się niewiele objazdówek w pełnym tego słowa znaczeniu.
Propozycji wypoczynku w ukraińskich Bieszczadach czy Gorganach jest bardzo mało i dotyczą raczej pośrednictwa w rezerwacji noclegów. Trzydniowy wyjazd do Lwowa (2 noclegi) kosztuje od około 420 zł plus VAT z wyżywieniem. Najczęściej biura proponują zwiedzanie Lwowa w połączeniu z odwiedzinami innych miasteczek i rejonów. Proponuje się klientom biur wyjazdy wypoczynkowo-objazdowe: "Lwów i Czarnoroha", "Lwów i Galicyjskie miasteczka", "Poznajemy Kresy Wschodnie". Najtańsze 4-dniowe imprezy tego typu kosztują 550-900 zł netto.
W sezonie 2001 r. pojawiły się dwie warte polecenia imprezy oferowane przez biura: "Szlakiem Kresowych Strażnic Rzeczypospolitej" - wyjazd młodzieżowo-studencki z bogatym i ciekawym programem zwiedzania w cenie około 1000 zł za 7-dniową wycieczkę oraz "Szlakiem Ogniem i Mieczem" - w ramach którego możemy zobaczyć Lwów, Czerniowce, Kamieniec Podolski, Chocim, Zbaraż. Cena wyjazdu 6-dniowego wynosi 800-950 zł netto. Wyjazdy twego typu organizują biura z Krakowa, Lublina oraz Śląska. Biura z Lublina i Leżajska zaproponowały także interesujący program "Huculskim szlakiem", w którym proponuje się zwiedzanie Lwowa, Stanisławowa, Kołomyji, Worochty, Jaremczy, Żółkwi. Tego typu ciekawych programów wyjazdowych na Ukrainę warto poszukać w Internecie. Biura podróży w południowej Polsce (zwłaszcza we Wrocławiu) proponują ciekawy program zwiedzania zachodniej Ukrainy połączony z pobytem na półwyspie Krymskim. Ceny kształtują się na poziomie od około 1600 zł za dwa tygodnie.
Ostatnio znacznie rozszerzył się zanikły w 1990 r. rynek pośredniczenia w załatwianiu noclegów na kwaterach i w hotelach na Ukrainie. Niektóre biura z centralnej i południowo-wschodniej Polski oraz Krakowa załatwiają tzw. turnusy wczasowo-wypoczynkowe na Krymie z indywidualnym dojazdem. Jest to bardzo interesująca propozycja dla tych, którzy chcą mieć pewność zakwaterowania. Rezerwowane są najczęściej tańsze hotele w okolicach Jałty czy Ałuszty. Problemem w tym przypadku pozostaje dojazd. Dla osób, które nie mają doświadczenia w podróżowaniu po byłych republikach ZSRR, może się to okazać przeszkodą nie do pokonania.
Oprócz pośredniczenia w rezerwacji biura proponują także korzystanie z sanatoriów, gdzie proponuje się rozmaite zabiegi lekarskie po cenach znacznie niższych niż w Polsce. Kuszą też ceny pobytu i wyżywienia nad Morzem Czarnym. Innym znanym ośrodkiem sanatoryjno-wypoczynkowym są rejony Truskawca oraz Morsztyna. Istnieje zatem możliwość połączenia indywidualnie zaplanowanego zwiedzania Ukrainy (np. Lwów, Tarnopol, Kijów, Krym) z wykupieniem jeszcze w Polsce odpoczynku w którejś z nadmorskich miejscowości Krymu.
Na Ukrainie praktycznie nie organizuje się imprez samolotowych. Między innymi z racji braku chętnych. Trzeba jednak pamiętać, że w związku z tym, że na Krymie spora część hoteli jest pusta nawet w sezonie, ceny pobytu załatwianego indywidualnie mogą być niższe niż proponowane przez polskie biura. Ponadto warto niekiedy skorzystać z pośrednictwa ukraińskich biur turystycznych, zwłaszcza ze Lwowa i Kijowa, przy rezerwacji hoteli czy kwater prywatnych. W kijowskich biurach turystycznych proponuje się także korzystanie ze statków wycieczkowych oraz rejsów wokół półwyspu Krymskiego. Z kolei odeskie biura podróży specjalizują się w rejsach po Dunaju oraz do portów rumuńskich, a także w rejon Delty Dunaju. Warto zasięgnąć informacji o tego typu propozycjach. W związku ze skromną ofertą zorganizowaną znaczna część turystów decyduje się na wyjazd indywidualny. W najbliższym okresie - w związku ze znaczną liberalizacją przepisów - przewiduje się wzrost zainteresowania wyjazdami na Ukrainę. Na wielkość ruchu turystycznego duży wpływ ma niestety nienajlepsza opinia Polaków na temat bezpieczeństwa i poziomu życia. Biorąc pod uwagę ogrom bogactw turystycznych posiadanych przez Ukrainę, przewidywać jednak należy, że jeżeli sytuacja gospodarcza w tym kraju poprawi się, to nastąpi znaczne zwiększenie oferty wyjazdowej proponowanej przez polskie biura.
Wyprawy trekingowe w Gorgany i ukraińskie Bieszczady organizowane są najczęściej przez biura turystyki aktywnej działające np. przy AWF-ach i uczelniach. [do góry]







 

O firmie