|
Ukraina ma dogodne połączenia z Polską. Przyznać trzeba
jednak, że poza przygranicznymi miastami Polski południowo-wschodniej
liczba połączeń z innych miast jest niewielka. W okresie sezonu
oraz świąt środki komunikacji jadące w kierunku Ukrainy bywają niemiłosiernie
zatłoczone. Obiektywnie należy jednak stwierdzić, że niewielki procent
podróżnych to turyści czy osoby udające się w odwiedziny. Zdecydowaną
większość osób podróżujących na tej trasie stanowią przemytnicy
i czarnorynkowi pracownicy. To sprawia, że dojazd na Ukrainę nie
jest zbyt komfortowy, a i samo pojawienie się turysty na przejściu
granicznym budzi wśród służb celnych zdziwienie. Ukraina posiada
szereg dobrych i niedrogich połączeń z pozostałymi krajami regionu,
przez co stanowić może dogodny przystanek w dalszej podróży. Najlepsze
i najtańsze połączenia do sąsiednich krajów z Ukrainy proponują:
Czerniowce - dla połączeń z Mołdawią, Rumunią oraz Bułgarią; Lwów
- dla połączeń z Polską, Słowacją, Czechami; Użgorod - dla połączeń
z Węgrami; Łuck - dla połączeń z Białorusią; Kijów, Charków - dla
połączeń z Rosją, Kazachstanem i Kaukazem (m.in. Gruzją); Odessa
- dla połączeń z Turcją, Rumunią, Mołdawią i Bułgarią.
Przejścia graniczne
Na granicy Polski i Ukrainy funkcjonuje kilka przejść granicznych.
Najbardziej znanym i jednocześnie najbardziej zatłoczonym jest Medyka.
O wiele bardziej spokojne jest Hrebenne czy Dorohusk oraz przejście
kolejowe w Chyrowie. Niestety, zważywszy na ruch pomiędzy naszymi
krajami, punktów granicznych jest wciąż zbyt mało. Jeżeli nie korzystamy
z autobusów rejsowych czy pociągu w okresie sezonu, odprawa może
trwać nawet kilka do kilkunastu godzin. [do góry]
Formalności na granicy
Pomiędzy Polską a Ukrainą obowiązuje ruch bezwizowy. Aby wjechać
na terytorium Ukrainy, obywatel polski musi jedynie posiadać ważny
paszport (minimalny okres ważności to 6 miesięcy). Od osób przebywających
na terenie Ukrainy do 90 dni nie wymaga się posiadania wizy. Obowiązkowe
przy wjeździe do kraju jest posiadanie ukraińskiego ubezpieczenia,
zwanego Ukrainmedstrach. Choć od 1.09.2001 r. zniesiono konieczność
jego posiadania, to sytuacja w tym względzie nieustannie podlega
zmianom. Zważywszy zapowiadane kolejne zmiany przepisów, można przyjąć,
że ponownie zostanie wprowadzony obowiązek jego kupowania przy wjeździe
do kraju. Można je nabyć na granicy za cenę 2 UHR plus 0,30 USD
za każdy zadeklarowany dzień pobytu. W praktyce wygląda to tak,
że zakup polisy jest obligatoryjny. Minimalny zadeklarowany okres
to 5 dni. Bardziej opłaca się kupować ubezpieczenie w hrywnach,
gdyż ceny w dolarach czy markach są znacznie zawyżane. Łączna opłata
nie powinna przekroczyć około 12 hrywien. Chcąc zaoszczędzić, możemy
dogadać się ze współpasażerami bądź - jadąc w kilka osób - wykupić
zbiorowe ubezpieczenie. Płaci się wówczas około 9-10 hrywien. W
takim wypadku należy sporządzić listę, na której podane zostaną:
imiona, nazwiska i numery paszportów. Uzyska się wówczas jedno zbiorcze
ubezpieczenie wydane na jeden z paszportów. Wykupienie takiej formy
ubezpieczenia wcale nie oznacza, że musimy wracać w takim samym
składzie, bowiem nikt się tym nie interesuje. Sprawdzane jest to
wyłącznie podczas wjazdu na Ukrainę. Ubezpieczenie to zupełnie nic
w praktyce nie daje. Wybierając się zatem w podróż, nawet na miesiąc,
nie trzeba opłacać ubezpieczenia na 30 dni, wystarczy zadeklarować
minimalny okres. Nie jest to w ogóle sprawdzane przez służby graniczne,
a ponadto w przypadku jakiegoś wypadku i tak konieczne będzie ubezpieczenie
NW i KL kupione w Polsce. Pobieranie zatem tej opłaty jest tak naprawdę
formą opodatkowania osób przyjeżdżających na Ukrainę.
Oprócz tego - w zależności od sytuacji i ciągle zmieniających się
przepisów - niekiedy pobierane są opłaty ekologiczne. Nie sposób
ich przewidzieć, ale nie przekraczają one z reguły wysokości 5 hrywien.
Zawsze jednak należy żądać pokwitowań takich opłat, aby wyeliminować
potencjalnych naciągaczy. W wypadku podróży własnym samochodem nie
jest wymagane przez ukraińskie służby graniczne posiadanie Zielonej
Karty. Wjeżdżając samochodem na Ukrainę, należy wykupić oprócz obowiązkowego
Ukrainmedstrach także ukraiński pakiet podstawowej odpowiedzialności
cywilnej. Koszt tego sięga około 11 hrywien. Ponadto przy wjeździe
samochodem pobierana jest opłata ekologiczna w wysokości 38 hrywien,
której niestety nie sposób ominąć. Pokwitowania wniesienia tych
opłat należy zachować do czasu wyjazdu z kraju, bowiem w przypadku
kontroli milicyjnej brak udokumentowania wniesienia opłaty ekologicznej
grozić może mandatem w wysokości co najmniej 100 hrywien.
Odprawa celna przy wjeździe na Ukrainę uległa w ostatnim czasie
znacznemu uproszczeniu. Wciąż jednak ukraińskie przejścia graniczne
charakteryzują się tym, że pracuje na nich niemiłosierna liczba
różnego rodzaju urzędników, którzy traktują każdego jak potencjalnego
przemytnika, złodzieja i kombinatora. Wszystko sprawdzane jest skrupulatnie,
ale bez większego entuzjazmu, z przeświadczeniem niezmienności wykonywanych
procedur. Kontrola na granicy jest mało profesjonalna i niekiedy
bywa uciążliwa. Często prześwietla się bagaż, w tym podręczny, sprawdza
się dokumenty, autokar. Przy wyjeździe procedura jest jeszcze bardziej
żmudna. Turyści z Polski są jednak traktowani inaczej niż mieszkańcy
pobliskich rejonów przygranicznych. Warto niekiedy dać do zrozumienia,
że jest się turystą z głębi kraju, a nie miejscowym. W pociągach
kontroluje się wyłącznie bagaż wybranych osób. Każdy posiadający
paszport inny niż ukraiński rzadko jest dokładnie sprawdzany. Teoretycznie
przy wjeździe na Ukrainę każdy obcokrajowiec powinien wypełnić deklarację
o ilości i rodzaju wwożonych kosztowności, pieniędzy i wartościowych
rzeczy. W autobusach druki posiada najczęściej kierowca, w pociągach
czasem rozdają je ukraińskie służby celne. Deklaracja jest wyłącznie
w języku ukraińskim. Wpisywać można w języku rosyjskim. Warto zatem
nauczyć się chociażby podstawowych nazw przedmiotów, a także opanować
pisanie własnego imienia i nazwiska cyrylicą. W deklaracji należy
wpisać dokładnie posiadaną ilość gotówki (należy wpisać wszystko,
nawet monety!), rzeczy wartościowe, takie jak: aparat fotograficzny,
śpiwór, namiot, dobry zegarek, biżuterię itp. Deklaracja taka powinna
zostać ostemplowana przez funkcjonariusza i oddana turyście. Tyle
teorii. W praktyce wygląda to tak, że niekiedy celnicy zbierają
deklaracje i stwierdzając niewielkie środki finansowe, wrzucają
ją "ad acta". Wypełnienie takiej deklaracji jest teoretycznie
obowiązkowe, możemy jednak tego nie robić, jeżeli zamierzamy wydać
wszystkie pieniądze, jakie wwozimy. W przypadku podróży tranzytowej
przez Ukrainę do Rumunii, Mołdawii czy Rosji koniecznie należy wypełnić
deklarację i zatrzymać ją do chwili wyjazdu.
Przy wyjeździe z Ukrainy również rozdaje się deklaracje wyjazdowe.
Teoretycznie powinny one być porównywalne z wjazdowymi. W praktyce
nikt tego nie sprawdza. Często jednak zdarza się, zwłaszcza przy
wyjazdach z kraju przez Medykę i Hrebenne, że celnicy w ogóle nie
wymagają od Polaków wypełniania takich deklaracji. Jeżeli zatem
przy wyjeździe nie zostaną rozdane deklaracje, nie ma co się o nie
upominać, lepiej spokojnie czekać. Jeżeli zdarzy się, że nie otrzymaliśmy
z różnych względów deklaracji wjazdowej, należy w przypadku problemów
z wyjazdem stanowczo twierdzić, iż "takowej nie otrzymało się".
Przepisy na Ukrainie ulegają szybkiej liberalizacji i ciągłej zmianie,
także sami celnicy zaczynają się gubić w tym gąszczu prawnym. Wziąwszy
jednak pod uwagę obecne przepisy wjazdowe na Ukrainę, odprawa nie
stanowi problemu. Pewną niedogodność stwarzać może tłok na granicach,
powolność pracy celników i innych służb granicznych, kursujący na
tej trasie przemytnicy oraz pracujący w Polsce "na czarno"
Ukraińcy. Przed wjazdem na Ukrainę polskie służby celne bardzo skrupulatnie
sprawdzają ukraińskich pasażerów, podejrzewając wielu z nich o handlowanie
i pracę w Polsce. Opóźnia to niestety procedurę odprawy. Z kolei
przy wyjeździe z Ukrainy służby ukraińskie dokładnie sprawdzają
swoich obywateli wożących różnoraki towar oraz walutę, a Polacy
tropią przemytników wódki i alkoholu. Ten smutny proceder będzie
niestety utrzymywał się dopóki różnica w cenach i poziomie życia
będzie się utrzymywała. [do góry]
Przemyt
Sceny, jakie rozgrywają się w autobusach i pociągach pełnych przemytników,
mogą zaszokować bardziej wrażliwych bądź nieobytych z takimi praktykami
turystów. Są one niestety stałymi elementami podróży na Wschód.
Ukraińskie służby celne w ogóle nie interesują się, co ich obywatele
wywożą na handel, zatem w ogóle nie reagują, gdy na ich oczach "turyści"
przygotowują się bez skrępowania do wwiezienia do Polski używek
przeznaczonych na handel. Polskie służby graniczne z mozołem tropią
takie "mrówki" i cofają z granicy. Jak na razie jednak
- z uwagi na niski poziom życia na Ukrainie - jest to walka z wiatrakami.
Powrót do kraju jest męczący, bowiem wymaga udowodnienia, że nie
jest się przemytnikiem, tylko turystą. Sam fakt, że ktoś nie wziął
wódki czy papierosów, już budzi zdziwienie i podejrzenia milicji
ukraińskiej i polskich funkcjonariuszy celnych. Ponadto w autokarach
przemytnicy rozkręcają dosłownie co się da, żeby upchnąć towar.
Zatem zanim się usiądzie lepiej upewnić się, że pod siedzeniem czy
za firanką nie ma wódki czy papierosów, a w głośniku radiowym nad
nami nie szeleści tytoń. Sprawdzić wszystkiego nie sposób, ale gdy
coś takiego zostanie wykryte, raczej trudno jest udowodnić, że papierosy
ukryte nad twoją głową nie są twoje. Polskie służby celne z coraz
większą determinacją robią naloty w Przemyślu na handlarzy, jednak
dopóki dysproporcja w poziomie życia będzie się utrzymywać, zjawisko
to będzie wciąż istnieć. Zatem podróżując należy mieć się na baczności,
a przede wszystkim nie należy przyjmować żadnych papierosów ani
alkoholu na przechowanie. Przemytnicy często wykorzystują nieświadomość
i naiwność rzadko jeżdżących na tej trasie turystów. Trzeba być
bardzo ostrożnym i podejrzliwym wobec zbyt uprzejmych osobników.
Należy zachować daleko posuniętą rezerwę w przypadku osób oferujących,
że pokażą nam np. Lwów i okolicę oraz zaproszą do domu, zwłaszcza
jeżeli poznaliśmy takie osoby w autokarze jadącym z Polski na Ukrainę.
Osobnicy tacy będą chcieli jakiejś wdzięczności - a to przewiezienia
czegoś przez granicę bądź w najlepszym wypadku zaproszenia ich do
Polski. [do góry]
Samolot
Najwygodniejszym sposobem dotarcia na Ukrainę jest podróż samolotem.
Z Warszawy odlatują samoloty do dwóch miast - Lwowa i Kijowa. Dolot
liniami LOT-u z innych miast Polski posiadających lotniska kosztuje
50 zł, 20 USD lub zawarty jest w cenie w zależności od terminu wyjazdu
i ewentualnych zniżek oraz promocji. Samolot LOT-u do Lwowa odlatuje
z Okęcia codziennie, z wyjątkiem środy, o 11.25. We Lwowie jest
około godziny 13.40 lokalnego czasu. Najtańszy bilet kosztuje 125
USD w dwie strony (jest to cena promocyjna, cena normalna to 185
do 240 USD - w zależności od terminu i taryfy). Ze Lwowa samoloty
wylatują o 14.40 lokalnego czasu, a przybywają o 15.00 czasu polskiego.
Do Kijowa można dostać się zarówno liniami polskimi, jak i liniami
ukraińskiego przewoźnika Air Ukraine. LOT startuje do Kijowa w poniedziałki,
wtorki, czwartki, piątki i soboty o 10.50 i przybywa na miejsce
o 13.30 lokalnego czasu. W środy samolot startuje o 15.20 (przylot
o 18.00), a w niedzielę o 8.40 (przylot 11.20). Bilet na tej trasie
jest dość drogi i kosztuje od 185 USD w dwie strony (jest to cena
promocyjna, cena normalna to 229 do 260 USD - w zależności od terminu
i taryfy). Nieco tańsze przeloty na tej trasie, aczkolwiek w nieporównywalnie
gorszych warunkach, bo przestarzałym Tupolewem, proponuje Air Ukraine.
Samoloty odlatują z Okęcia w poniedziałki, środy i niedziele o 8.50,
a przylatują do Kijowa o 10.30. Cena tego połączenia jest nieco
niższa niż w przypadku polskiego przewoźnika i wynosi od 145 USD
(jest to cena promocyjna, normalna cena to 173-185 USD). Jeżeli
decydujemy się wybrać na Ukrainę samolotem, warto wcześniej skontaktować
się z przedstawicielstwem LOT-u oraz Air Ukraine w Warszawie, bowiem
ceny nieustannie się zmieniają, a ponadto poza sezonem proponowane
są różnego rodzaju promocje. Zdarzają się okazje i można niekiedy
kupić bilet w dwie strony do Kijowa już za 125 USD z darmowym dolotem
z innych większych miast Polski. Samolotem można też dostać się
na Ukrainę poprzez lotniska w Moskwie, Pradze czy Berlinie. Ceny
takich połączeń i czas lotu nie są jednak konkurencyjne w porównaniu
do lotów bezpośrednich. Ze względu jednak na bliskość Ukrainy i
ceny połączeń lotniczych niewielu turystów wybiera ten środek lokomocji.
Ukraina i jej niedrogi przewoźnik lotniczy stanowić może jednak
dobrą bazę wyjazdową do innych krajów. Air Ukraine proponuje niedrogie
połączenia do: Stambułu, Kazachstanu, Bliskiego Wschodu, krajów
Kaukazu, miast rosyjskiego Dalekiego Wschodu, Chin i byłych azjatyckich
republik ZSRR. [do góry]
Pociąg
Pomiędzy Polską a Ukrainą funkcjonują także połączenia kolejowe.
Nie ma ich zbyt wiele, ponadto międzynarodowe połączenia na dłuższych
odcinkach są dość drogie. Także ze względu na postoje na granicy
i zmiany rozstawu osi wagonów podróż koleją nie jest najlepszym
rozwiązaniem. Ukraińskie koleje, zwane UZ, są nieco tańsze od polskich,
ale ich standard jest zdecydowanie gorszy. Pomiędzy Warszawą a Kijowem
kursują dwa bezpośrednie pociągi. Wieczorny odchodzi z Warszawy
o godz. 21.43, a przybywa na miejsce około 18.30 następnego dnia.
Poranny odjeżdża o 6.46, a przyjeżdża na miejsce o 23.50 tego samego
dnia (pociąg na trasie Berlin-Kijów). Warto przy tym wspomnieć o
5,5-godzinnym postoju na granicy. Pociągi z Kijowa do Warszawy odjeżdżają
o godz. 7.48 (przyjazd 22.27) i 11.00 (przyjazd 5.50 następnego
dnia). Cena biletu jest wysoka. Koniecznie bowiem należy wykupić
miejsce sypialne. Najtańszy bilet na tej trasie kosztuje około 125
zł w wagonie ukraińskim i około 150 zł w polskim. Bilet na pociąg
do Lwowa jest około 30-50 zł tańszy. Bezpośredni pociąg z Warszawy
do Lwowa odchodzi o godz. 8.36, na miejsce przyjeżdża o 21.34. W
drodze powrotnej pociąg ze Lwowa odjeżdża o 9.13, przyjeżdża do
stolicy o 19.39. Funkcjonują także połączenia międzynarodowe - ze
Szczecina i Wrocławia do Kijowa i z Warszawy do Odessy. W pociągach
tych sprzedaje się jednak tylko miejsca w wagonach sypialnych i
kuszetkach. Jest więc dość drogo. Ze Szczecina pociąg odjeżdża o
23.35, do Kijowa przybywa o 23.50 następnego dnia. Pociąg jadący
z powrotem odjeżdża o 7.48, przyjeżdża do Szczecina o 7.48 następnego
dnia. Z Wrocławia pociąg do Kijowa odjeżdża o 8.35. Przyjazd na
końcową stację następuje o 10.57 dzień później. Z powrotem pociąg
jedzie od 20.12 do 19.30. Z Warszawy do Odessy pociąg odjeżdża o
8.36, przyjeżdżając na miejsce o 10.17 dzień później. Z powrotem
pociąg jedzie od 19.57 do 20.37. Funkcjonuje także bezpośrednie
połączenie z Gdyni do Odessy przez Kraków i Lwów. Pociąg odjeżdża
o 19.17, przyjeżdża na miejsce o godz. 10.17 następnego dnia. Z
powrotem odjeżdża o 19.57, przyjeżdżając do Gdyni o 9.21. Pomiędzy
Warszawą a Krymem kursuje wygodny pociąg sypialny. Odjeżdża on ze
stolicy o 21.09, przyjeżdża do Symferopolu o 14.06 następnego dnia.
Z powrotem odjazd następuje o 10.43, a przyjazd o 23.00 następnego
dnia. Jednak w okresie sezonu letniego mogą pojawić się problemy
z nabyciem biletów na ten pociąg. Cena biletu na połączenie międzynarodowe
w pociągach z Przemyśla do Lwowa sięga najmniej około 50-70 zł -
w zależności od pociągu, plus miejscówka. Decydując się na podróż
koleją lepiej (i taniej) zdecydować się na połączenia lokalne funkcjonujące
w regionie przygranicznym. Dobrym połączeniem jest pociąg osobowy
na trasie Chełm-Jagodin, odjeżdżający codziennie o godzinach (czas
polski): 5.14, 10.33, 1.37, a przyjeżdżający na miejsce (czas ukraiński)
7.30, 13.05, 4.04. Z powrotem pociąg kursuje z Jagodina o 1.30,
8.45 i 18.40 (czas ukraiński), a do Chełma przyjeżdża (czas polski)
o 1.58, 10.40 i 19.06.
Bilet na przejazd do stacji przygranicznych Dorohusk-Jagodin kosztuje
niecałe 12 zł. Pozostałą część drogi przebyć można według taryfy
krajowej. Innym dogodnym połączeniem jest Hrebenne-Rawa Ruska. Pociąg
odjeżdża o godz.13.55, a przyjeżdża na miejsce około 15.18. Z powrotem
pociąg odjeżdża o 16.50 i po około 25 minutach przyjeżdża na stację
końcową. Bilet na tej trasie kosztuje niecałe 5 zł. Dogodnym połączeniem
dla turystów chcących połączyć zwiedzanie polskiej części Bieszczad
z wizytą na Ukrainie może być pociąg z Zagórza do Chyrowa odjeżdżający
o 6.13 i 15.25, a przyjeżdżający odpowiednio o 9.48 i 19.00 lokalnego
czasu. W powrotnej drodze na tej trasie kursuje pociąg w godzinach
10.30-12.04 oraz 20.00-21.28. Bilet na tej trasie kosztuje około
15 zł. Istnieją także ulubione połączenie kolejowe handlowców Przemyśl-Lwów.
Na tej trasie jeżdżą 3 pociągi dziennie, a cena biletu wynosi nieco
ponad 27 zł. Pociągi odjeżdżają z Przemyśla o godzinach (czas polski):
17.15, 18.17 i 19.27, a do Lwowa przyjężdżają o (czas ukraiński)
21.34, 22.35 i 23.57. Z powrotem ze Lwowa (czas ukraiński) 7.00,
9.13, 13.48, przyjazd do Przemyśla (czas polski): 9.31, 12.01, 16.13.
Biorąc jednak pod uwagę czas jazdy i cenę tego połączenia, zdecydowanie
lepiej pokonać tę trasę autobusem. Kupując bilet w dwie strony,
zaoszczędzamy 20%. Podróż pociągiem jest jednak o wiele bardziej
wygodna niż autobusem, chociażby z tego powodu, że z chwilą wzrostu
cen wszyscy przemytnicy przesiedli się do autobusów. Ceny na połączenia
kolejowe i autobusowe w przypadku zakupu biletu na Ukrainie są wyższe
o około 20-50% (do Przemyśla prawie 100%). W przypadku podróży pociągiem
zdecydowanie lepiej kupić w Polsce bilety w obie strony. Są one
najczęściej ważne 4 miesiące i na Ukrainie należy je jedynie przed
wyjazdem podbić w kasie biletowej. [do
góry]
Autobus
Pomiędzy Polską a Ukrainą funkcjonuje szereg dogodnych połączeń
autobusowych. Jest to najtańsza forma dojazdu na Ukrainę i jednocześnie
najmniej wygodna. Połączenia utrzymuje PKS z regionu południowo-wschodniej
Polski oraz szereg firm prywatnych. Największym ośrodkiem autokarowych
wyjazdów na Ukrainę jest Przemyśl. Codziennie z dworca autobusowego
PKS-u odjeżdżają autobusy do Lwowa. Kursują z częstotliwością mniej
więcej co godzinę. Pierwszy autobus odjeżdża o 8.00 rano (niekiedy
w sezonie o 5.00), ostatni o 23.40. W zależności od natężenia ruchu
na granicy przyjeżdżają po około 2-3,5 godziny do Lwowa. Bilet kosztuje
15 zł. Ostatni autobus ze Lwowa przyjeżdża do Przemyśla o 0.10.
Jednak zdarzają się trudności z uzyskaniem biletu na kursy ranne
oraz przed okresem świątecznym. Ponadto w święta katolickie i święta
kościoła obrządku wschodniego część autobusów nie kursuje. Warto
więc wcześniej uzyskać informacje w biurach przemyskiego PKS-u.
Sposobem na zdobycie biletu jest też zapłacenie 15 zł bezpośrednio
u kierowcy. System sprzedaży biletów oraz różnego rodzaju niejasne
sytuacje są na porządku dziennym.
Wracający do Lwowa, w większości handlarze, przemytnicy i pracownicy,
posiadają niekiedy takie ilości bagażu, że dobrze jest przyjść co
najmniej pół godziny przed odjazdem autobusu, w przeciwnym bowiem
wypadku po prostu będziemy zmuszeni trzymać swój bagaż na kolanach.
Bilet na ten sam autobus, ale kupiony we Lwowie, kosztuje w przeliczeniu
prawie 30 zł. Lepiej zatem spróbować kupić bilet u kierowcy niż
w ukraińskiej kasie. Zwłaszcza że można kierowcy zapłacić złotówkami.
Jednak w takim wypadku raczej nie należy liczyć na otrzymanie blankietu
biletu.
Z Przemyśla odjeżdżają także autobusy do Tarnopola, Czerniowiec,
Kołomyi, Stryja, Łucka, Iwano-Frankiwska. Ceny są jednak wysokie.
O wiele bardziej opłaca się pojechać najpierw do Lwowa, a dopiero
stamtąd do określonego miasta na Ukrainie. Tamtejsze połączenia
autobusowe są tańsze od polskich, chociaż ich standard niekiedy
bywa niski. Bilet do Iwano-Frankiwska (odjazdy o 12.35 i 14.35)
kosztuje 30 zł, do Tarnopola (odjazdy o 11.00 i 11.50) - 35 zł,
Kołomyi (odjazd 13.50, oprócz niedziel) - 32 zł, Czerniowiec (odjazd
7.30, 3 razy w tygodniu) - 60 zł. Autobus do Chmielnickiego kosztuje
40 zł, a do Drohobycza - 15 zł. Funkcjonuje także bezpośrednie połączenie
z Przemyśla do Suczawy w Rumunii - 3 razy w tygodniu (odjazd 7.30
w środy, czwartki i piątki) w cenie 70 zł oraz połączenie do Kiszyniowa
(odjazd 13.00 w środy, czwartki i piątki) za 80 zł. Autobusy na
Ukrainę wyjeżdżają także z Rzeszowa i Lublina, jednak ich cena jest
znacznie wyższa od cen z Przemyśla, a ponadto połączenia te są znacznie
mniej dogodne dla podróżnych. Z Rzeszowa możemy dostać się do Lwowa
(odjazd 6.15 - tylko wtorki, piątki i soboty - oraz 18.05), Czerwonogradu
(odjazd 14.30), Sambora (odjazd 11.00 i 15.00), Stryja (odjazd 14.50)
oraz Tarnopola (odjazd 13.00 - wtorki, czwartki i soboty). W poniedziałki,
środy i piątki o 11.00 z Lublina odjeżdża autobus do Tarnopola (przyjazd
20.40). Lublin posiada dobre połączenie autobusowe z Łuckiem - trzy
autobusy dziennie, odchodzące o 12.35, 15.30 i 16.40. Z Lublina
można także dojechać do Kołomyi (odjazd o 12.50 i 18.20). Istnieją
także dogodne połączenia do Lwowa - z Krakowa w cenie 50 zł, z Katowic
zaś - 55 zł. Z warszawskiego Stadionu odchodzą także bezpośrednie
autobusy na zachodnią Ukrainę. Połączeń jest stosunkowo dużo. Do
Lwowa autobus odjeżdża spod stadionu o 11.10 i wieczorem - o 18.30,
20.00. oraz 21.30. Przyjeżdżają one na miejsce w godzinach rannych.
Bilet kosztuje 67 zł. Jest także sporo połączeń do Kowla i Tarnopola.
Do Łucka bilet kosztuje 60 zł, do Tarnopola - 70 zł, do Iwano-Frankiwska
- 80 zł. Jest to zatem dogodne bezpośrednie połączenie dla osób
z centralnej Polski.
Autokar to najtańszy sposób dotarcia na Ukrainę. Minusem jest jednak
męcząca podróż, wynikająca z kiepskiego stanu dróg na Ukrainie oraz
kolejek na przejściach granicznych. Dużą rolę w tym, że podróż ta
jest mało komfortowa, odgrywają nieustające przepychanki i awantury
pomiędzy celnikami i służbą graniczną z jednej strony a przemytnikami
i handlarzami z drugiej. Ponadto - ze względu na cenę przejazdu
- tłumy przemytników wprost okupują autobusy.
Przy powrocie z Ukrainy do kraju autobusem może pojawić się jeszcze
jeden istotny problem. Jeżeli polskie służby celne zatrzymają i
nie wpuszczą ponad połowy osób w autokarze, to zostaje on zawrócony
na Ukrainę. Zostajemy wówczas na "ziemi niczyjej" i musimy
czekać na drugi autokar, który nas zabierze, bowiem zgodnie z przepisami
nie możemy opuścić przejścia pieszo, jeżeli wjechaliśmy na nie autobusem.
Dlatego też wcale nierzadko zdarza się, że między przejściami trzeba
"koczować" do 2-3 godzin w oczekiwaniu na następny autokar.
Planując zatem podróż autobusem, dobrze jest wziąć to pod uwagę
i zarezerwować sobie odpowiednią ilość czasu na dotarcie do Polski.
[do góry]
Samochód
Podróż samochodem na Ukrainę to prawdziwe wyzwanie. Teoretycznie
przejść granicznych jest dość dużo. Kolejki aut osobowych na granicy,
niegdyś ogromne, ostatnimi czasy uległy nieco skróceniu. Ponadto
podróż samochodem na Ukrainę pozwala na obejrzenie wielu miejsc,
do których trudno się dostać korzystając z komunikacji publicznej.
Za wyjazdem samochodem przemawia także niska cena paliwa. Cena benzyny
95-oktanowej to około 2,10 UHR, 92-oktanowej to 2,00 UHR, oleju
napędowego - 2,10 UHR. Gaz kupić można jedynie w największych miastach.
Paliwa wyższej jakości są trudno dostępne. Ceny te pozwalają podróżować
samochodem w kilka osób po bardzo niskich kosztach. Minusem wyboru
tego środka transportu jest to, że stancji benzynowych nie ma zbyt
wiele, a paliwo często jest podrabiane bądź kiepskiej jakości. Ponadto
większości przypadków w ogóle brak jest paliw wysokiej jakości.
Zdecydowanie odradza się podróżowanie po Ukrainie samochodem wysokiej
klasy czy motorem. Kradzieże i wymuszenia zdarzają się bardzo często.
Zagraniczna rejestracja na dobrym samochodzie przyciąga jak magnes
oszustów, złodziei, haraczowników i niestety także milicję drogową
zwaną DAI, znaną z wymuszania łapówek. Wbrew pozorom poruszanie
się po Ukrainie gorszymi samochodami też nie bywa łatwe. Ukraińscy
milicjanci kontrolują szczegółowo pojazdy zagraniczne, licząc na
uzyskanie "prezentów". Jest to niestety nagminny proceder.
Kłócąc się można co najwyżej zmniejszyć wysokość stawki. W przeciwnym
razie może zostać nałożony szereg kar np.: zabranie prawa jazdy,
odholowanie samochodu, zabranie paszportu. Koniecznie należy mieć
ze sobą drobne banknoty - dolary bądź hrywny. 10-dolarowy czy 50-hrywnowy
banknot załatwia sprawę jakiejkolwiek kontroli. Nawet jeśli nie
popełniliśmy jakiegokolwiek przewinienia, to i tak milicjanci wymyślają
urojone problemy i każą płacić. Jest to niestety zwyczaj praktykowany
również na granicy. Zatem podróż samochodem może okazać się stresującą
i dość kosztowną wyprawą. Zanim bowiem pokonamy trasę ze Lwowa do
Kijowa, na kontrolę możemy wydać ponad 50 dolarów.
Na terenie Ukrainy co jakiś czas na drodze stoją patrole milicyjne
DAI. Uzbrojone po zęby służby kontrolują najczęściej pojazdy wjeżdżające
i wyjeżdżające z aglomeracji miejskich oraz poruszające się trasami
międzynarodowymi. Wszystkie dokumenty są kontrolowane, sprawdzany
jest też paszport. Zdarza się, że kontrola jest drobiazgowa, niekiedy
jednak sprawdza się tylko lepiej wyglądające samochody. W przypadku
obcokrajowców drobiazgowość kontroli bywa wręcz męcząca. Przy mijaniu
posterunków, niezależnie od pory dnia, przyjętym zwyczajem i zasadą
jest ograniczenie prędkości, a niekiedy także zatrzymanie się. Służby
milicyjne mają prawo zajrzeć do bagażnika, sprawdzić przewożony
bagaż. W większości przypadków kontrola taka nie należy do przyjemności.
Milicjanci czują się bowiem bezkarni i pozbawieni jakiejkolwiek
kontroli. Jedynie w ostateczności należy płacić łapówki, bowiem
patrole milicji często informują się nawzajem o naszej skłonności
do płacenia i wówczas możemy być pewni, że na całej trasie będą
nas zatrzymywać wszystkie patrole milicyjne. Lepiej ofiarować paczkę
papierosów, kłócąc się i mówiąc, że posiada się wyłącznie karty
kredytowe.
Minusem przy podróży samochodem na Ukrainę są niekiedy ogromne korki
na granicy polsko-ukraińskiej. Odprawa jest ślamazarna, a system
kontroli niezbyt logiczny. Wjeżdżając na Ukrainę trzeba przejść
drobiazgową kontrolę oraz wypełnić szereg dokumentów. Należy ponadto
pobrać od celnika karteczkę i wpisać markę pojazdu, numer rejestracyjny,
liczbę pasażerów oraz dane auta, następnie po odprawie celnej tę
samą karteczkę oddaje się służbie granicznej przy ostatnim pasie
kontroli. System ten, zwany przez Ukraińców "karteczkowym",
funkcjonuje już niestety wiele lat i w dużym stopniu przyczynia
się do zatorów na granicy oraz niepotrzebnie biurokratyzuje całą
odprawę graniczną. Przy wjeździe na Ukrainę wydawane jest ponadto
niekiedy bezpłatnie poświadczenie o wwozie środka transportu. Przepisy
w sprawie wjazdu samochodem na teren Ukrainy ciągle się zmieniają
w kierunku liberalizacji. Jeżeli zatem takiego poświadczenia nie
otrzymamy, nie należy się przejmować, w najgorszym wypadku zostaniemy
cofnięci do poprzedniego punktu kontroli. Przy wjeździe funkcjonują
ponadto różnego rodzaju opłaty ekologiczne. Wysokość ich ciągle
się zmienia i najlepiej zapytać o nie w polskim Urzędzie Celnym.
Obecnie przy wjeździe na Ukrainę należy uiścić kwotę około 7 USD
w hrywnach na ekologię. Ponadto należy obowiązkowo wykupić ubezpieczenie
odpowiedzialności cywilnej w wysokości około 2 USD. Trzeba ponadto
pamiętać o wyposażeniu samochodu w trójkąt awaryjny, apteczkę, gaśnicę.
Osoby, które przebywając na terenie Ukrainy w celach służbowych,
poruszają się samochodem, powinny pamiętać, że w terminie do 10
dni muszą przerejestrować pojazd na tymczasowe numery ukraińskie.
Drogi na terenie Ukrainy bywają różne. Główne trasy pomiędzy dużymi
miastami np. Lwów-Kijów są dość dobre, szerokie i nieźle oznakowane.
Brak jedynie infrastruktury drogowej na właściwym poziomie - stacji
benzynowych, zajazdów, moteli, barów przy drodze, toalet. Sytuacja
na drogach drugorzędnych i lokalnych pod względem stanu dróg i infrastruktury
jest jednak fatalna. Kiepsko oznakowane są także drogi do przejść
granicznych, zwłaszcza w kierunku na Białoruś, Rosję i Mołdawię.
Wyjątkowo kiepska jest np. droga ze Lwowa do rumuńskiej Suczawy,
po której nie sposób jechać szybciej niż 60 km na godzinę. Pomimo
że w ostatnich latach przeprowadzono szereg remontów, stan większości
dróg lokalnych pozostaje opłakany. Pełno jest dziur, odkrytych studzienek,
odłamków betonu. Ogromne ciężarówki wyżłobiły lśniące w słońcu koleiny.
Asfalt, którym pokrywane są drogi, jest kiepskiej jakości i nieraz
wystarczy solidny deszcz, żeby wymyć nawierzchnię. Pełno jest fatalnie
oznakowanych objazdów i zniszczonych mostów o bardzo małej przepustowości.
Zimą nikt specjalnie nie martwi się odśnieżaniem bocznych tras.
Oznakowanie lokalnych dróg często wprowadza w błąd. Bardzo niewiele
jest znaków, a te, które są, powodują najczęściej dezorientację.
Większość sygnalizatorów na mniej ważnych drogach jest poprzepalanych,
a znaki są często zdewastowane. Panuje zasada, że kto ma większy
i mocniejszy samochód, ten ma pierwszeństwo. Pamiętając o tej zasadzie,
pchajmy się do wyjazdu z bocznej uliczki. Na Ukrainie, podobnie
jak w innych republikach byłego ZSRR, piesi nie mają pierwszeństwa
na drodze, nawet na przejściach dla nich przeznaczonych. Gdy przechodzi
się przez nie, najczęściej kierowca, który nawet nie zdjął nogi
z gazu, trąbi, jeszcze popędzając ludzi. Trzeba pamiętać, że samochód
w tym kraju ma zawsze pierwszeństwo.
Wybranie się na Ukrainę motocyklem jest ryzykowne. Przede wszystkim
należałoby pilnować motoru cały czas, bo albo go ukradną, albo zdewastują.
Ponadto, biorąc pod uwagę stan bocznych dróg na terenie Ukrainy,
może się to okazać niebezpieczne. Problemy mogą się pojawić także
podczas awarii. Brak jest bowiem sieci serwisów i części dla motocykli
innych marek niż produkowane niegdyś w ZSRR. Generalnie należy odradzić
podróżowanie pojazdem w nocy.
Drogi są w większości nieoświetlone. Ponadto ukraińska milicja ma
zwyczaj czaić się nocą w krzakach i na poboczach w oczekiwaniu na
potencjalnych bandytów i piratów drogowych. Można ich zwyczajnie
nie zauważyć i narobić sobie niepotrzebnych kłopotów. Niezatrzymanie
się bowiem do kontroli może stanowić podstawę zatrzymania kierowcy
na 72 godziny celem złożenia wyjaśnień.
Ponadto na tamtejszych drogach pełno jest przebierańców. Rozpoznanie
ich nocą jest praktycznie niemożliwe. Zważywszy na to, że nowe ukraińskie
mundury różnią się tylko nieznacznie od rosyjskich i dawnych radzieckich,
odróżnienie ich przez przeciętnego turystę jest praktycznie niemożliwe.
Nie wspominając już o tym, że samo trafienie gdziekolwiek po ciemku
w słabo oświetlonych miastach jest niezwykle trudne. W niektórych
miastach Ukrainy, zwłaszcza na Zakarpaciu, Krymie i we wschodniej
części, panuje zwyczaj wyłączania wszystkich świateł ulicznych.
Zważywszy na to, że niektórzy ukraińscy kierowcy zdezelowanych pojazdów
nie zapalają świateł w nocy podczas jazdy, prowadzenie w takich
warunkach może być groźne. Picie za kierownicą ma niestety na Ukrainie
długie tradycje. Jadąc wieczorem taksówką, warto zwrócić uwagę na
stan kierowcy - w trosce o własne życie. Do prowadzenia pojazdu
na Ukrainie nie jest wymagane posiadanie międzynarodowego prawa
jazdy - wystarczy polskie. [do
góry]
Tramping
Tramping po Ukrainie to trudne wyzwanie. Największą przeszkodę stanowi
panująca w tym kraju biurokracja. Obecnie istnieje możliwość przekraczania
granicy na piechotę w Medyce. Opłata za przekroczenie granicy wynosi
1 UHR. Jadąc z Przemyśla do Medyki mikrobusem, przekraczając granicę
na piechotę oraz wsiadając w podmiejską kolejkę z Mościsk I do Lwowa,
zapłacimy za całą trasę około 9-11 zł. Jednak ze względu na ogromne
kolejki i korzystanie z tych przejść przez tzw. "mrówki"
zdecydowanie lepiej zdecydować się na podróż autobusem z Przemyśla
do Lwowa bądź pociągiem z Zagórza do Chyrowa. Jeżeli chodzi o przejścia
graniczne z innymi państwami, to na Ukrainę można dostać się bez
problemu z terenu Słowacji i Węgier. Chociaż celnicy z Użgorodu
nie należą do najsympatyczniejszych, przy odrobinie cierpliwości
i zdecydowania nie powinno być większych problemów. Przejścia ze
Słowacją i Węgrami można pokonywać pieszo. Ze względu jednak na
przemyt sytuacja w tym względzie może wkrótce ulec zmianie.
Pomiędzy Ukrainą a Rumunią funkcjonują zaledwie 2 przejścia graniczne
dostępne dla ruchu samochodowego. Oba są zatłoczone, a ich obsługa
jest wyjątkowo nieuprzejma. Ze względu na niezbyt przyjazne stosunki
pomiędzy oboma krajami Ukraińcy stwarzają szereg problemów przy
przekraczaniu granicy, zwłaszcza obywatelom państw trzecich. Rumuni
natomiast odprawiają na bieżąco. Granicy między tymi krajami nie
można obecnie przekraczać pieszo. Funkcjonują także przejścia pomiędzy
Ukrainą a Mołdawią (najbardziej zbiurokratyzowane) oraz pomiędzy
Ukrainą a Rosją i Białorusią. Zatem na szlaku trampingowym Ukraina
odgrywa dużą rolę także jako kraj tranzytowy w drodze na Wschód,
południe Europy oraz ku krajom Orientu. Ze względu na ceny tutejszych
środków transportu Ukraina stanowi dla trampingowców dużą atrakcję.
Podróżowanie w takiej formie przez terytorium Ukrainy daje bowiem
możliwość dotarcia do wielu ciekawych miejsc za niewielkie pieniądze.
[do góry]
Ofert wyjazdu zorganizowanego
Ukraina jest obok Litwy jednym z krajów byłego ZSRR, do którego
przybywa coraz więcej turystów z Polski. W odniesieniu do ofert
zorganizowanych proponowanych przez biura turystyczne stwierdzić
należy, że w porównaniu do innych kierunków wschodnich oferta wyjazdowa
do Ukrainy jest stosunkowo bogata. Niestety, w związku z niewielkim
zainteresowaniem polskich turystów tym kierunkiem, ilość ofert wzrasta
w niewielkim stopniu. Zdecydowanie więcej osób wybiera się indywidualnie.
Stosunkowo szeroko reprezentowana jest oferta w odniesieniu do tzw.
podróży sentymentalnych. Szereg biur ze stolicy oraz ze ściany wschodniej
np. Rzeszowa, Lublina, Przemyśla, ale i Krakowa proponuje wycieczki
szlakiem Kresów Wschodnich z uwzględnieniem Grodna, Wołynia, Pokucia
i gór. Praktycznie brak ofert dotyczących możliwości zwiedzenia
Kijowa oraz okolicy Odessy. Wycieczki na Kresy przeznaczone są raczej
dla osób w średnim wieku, choć z braku innych ofert dość dużo osób
młodszych korzysta z tej formy zwiedzania Ukrainy. Obiektywnie należy
stwierdzić, że wycieczki te nie należą do najtańszych. Decyduje
to, że polskie biura podróży, próbując zagwarantować co najmniej
minimalny standard europejski (tj. chociaż przyzwoity hotel dwugwiazdkowy
z łazienkami w pokojach), płacą spore sumy za zakwaterowanie. Ponadto
koszty podróży autokarem są wyższe niż np. przy wyjazdach do naszych
południowych sąsiadów (łapówki, wyższe stawki dla pilotów i kierowców
w związku z ryzykiem i możliwością zajścia nieprzewidzianych sytuacji).
Program zwiedzania nie zawsze bywa przemyślany i dostosowany do
realiów ukraińskich. Tempo zwiedzania w większości tego typu ofert
jest zbyt szybkie i z pewnością nie jest to program dla osób starszych,
ale raczej młodych i sprawnych fizycznie. Najtańsza 7-dniowa wycieczka
w te rejony kosztuje około 1000-1200 zł. W tej cenie proponuje się
wyłącznie wyżywienie w oparciu o śniadania. Minusem korzystania
z tego typu ofert jest to, że biura korzystają z wyżywienia w systemie
drogich ukraińskich restauracji. Zatem niekiedy nie ma możliwości
zjedzenia obiadu w cenie poniżej 30-50 UHR za posiłek.
Ostatnio - w związku z dużą popularnością ekranizowanych powieści
Sienkiewicza - pojawiły się oferty uzupełnione o propozycje zwiedzania
takich miejsc, jak np. Zbaraż, Kamieniec Podolski, Żółkiew czy Chocim.
Tańszych ofert należy szukać w biurach młodzieżowych i studenckich
oraz pielgrzymkowych. Biura takie proponują co prawda zdecydowanie
niższy standard zakwaterowania i wyżywienia, ale za to znacznie
ciekawszy program i niższą cenę. Najwięcej tego typu "młodzieżowych"
ofert znaleźć można w Krakowie, Przemyślu i Warszawie. Organizowane
są najczęściej wycieczki wyłącznie w terminach czerwiec-wrzesień.
Jedynie w ciągu ostatniego roku biura zaproponowały ofertę sylwestrową
do Lwowa, która jednak nie jest zbyt atrakcyjna cenowo (20-40% drożej
niż do Pragi). Oprócz podróży sentymentalnych organizuje się niewiele
objazdówek w pełnym tego słowa znaczeniu.
Propozycji wypoczynku w ukraińskich Bieszczadach czy Gorganach jest
bardzo mało i dotyczą raczej pośrednictwa w rezerwacji noclegów.
Trzydniowy wyjazd do Lwowa (2 noclegi) kosztuje od około 420 zł
plus VAT z wyżywieniem. Najczęściej biura proponują zwiedzanie Lwowa
w połączeniu z odwiedzinami innych miasteczek i rejonów. Proponuje
się klientom biur wyjazdy wypoczynkowo-objazdowe: "Lwów i Czarnoroha",
"Lwów i Galicyjskie miasteczka", "Poznajemy Kresy
Wschodnie". Najtańsze 4-dniowe imprezy tego typu kosztują 550-900
zł netto.
W sezonie 2001 r. pojawiły się dwie warte polecenia imprezy oferowane
przez biura: "Szlakiem Kresowych Strażnic Rzeczypospolitej"
- wyjazd młodzieżowo-studencki z bogatym i ciekawym programem zwiedzania
w cenie około 1000 zł za 7-dniową wycieczkę oraz "Szlakiem
Ogniem i Mieczem" - w ramach którego możemy zobaczyć Lwów,
Czerniowce, Kamieniec Podolski, Chocim, Zbaraż. Cena wyjazdu 6-dniowego
wynosi 800-950 zł netto. Wyjazdy twego typu organizują biura z Krakowa,
Lublina oraz Śląska. Biura z Lublina i Leżajska zaproponowały także
interesujący program "Huculskim szlakiem", w którym proponuje
się zwiedzanie Lwowa, Stanisławowa, Kołomyji, Worochty, Jaremczy,
Żółkwi. Tego typu ciekawych programów wyjazdowych na Ukrainę warto
poszukać w Internecie. Biura podróży w południowej Polsce (zwłaszcza
we Wrocławiu) proponują ciekawy program zwiedzania zachodniej Ukrainy
połączony z pobytem na półwyspie Krymskim. Ceny kształtują się na
poziomie od około 1600 zł za dwa tygodnie.
Ostatnio znacznie rozszerzył się zanikły w 1990 r. rynek pośredniczenia
w załatwianiu noclegów na kwaterach i w hotelach na Ukrainie. Niektóre
biura z centralnej i południowo-wschodniej Polski oraz Krakowa załatwiają
tzw. turnusy wczasowo-wypoczynkowe na Krymie z indywidualnym dojazdem.
Jest to bardzo interesująca propozycja dla tych, którzy chcą mieć
pewność zakwaterowania. Rezerwowane są najczęściej tańsze hotele
w okolicach Jałty czy Ałuszty. Problemem w tym przypadku pozostaje
dojazd. Dla osób, które nie mają doświadczenia w podróżowaniu po
byłych republikach ZSRR, może się to okazać przeszkodą nie do pokonania.
Oprócz pośredniczenia w rezerwacji biura proponują także korzystanie
z sanatoriów, gdzie proponuje się rozmaite zabiegi lekarskie po
cenach znacznie niższych niż w Polsce. Kuszą też ceny pobytu i wyżywienia
nad Morzem Czarnym. Innym znanym ośrodkiem sanatoryjno-wypoczynkowym
są rejony Truskawca oraz Morsztyna. Istnieje zatem możliwość połączenia
indywidualnie zaplanowanego zwiedzania Ukrainy (np. Lwów, Tarnopol,
Kijów, Krym) z wykupieniem jeszcze w Polsce odpoczynku w którejś
z nadmorskich miejscowości Krymu.
Na Ukrainie praktycznie nie organizuje się imprez samolotowych.
Między innymi z racji braku chętnych. Trzeba jednak pamiętać, że
w związku z tym, że na Krymie spora część hoteli jest pusta nawet
w sezonie, ceny pobytu załatwianego indywidualnie mogą być niższe
niż proponowane przez polskie biura. Ponadto warto niekiedy skorzystać
z pośrednictwa ukraińskich biur turystycznych, zwłaszcza ze Lwowa
i Kijowa, przy rezerwacji hoteli czy kwater prywatnych. W kijowskich
biurach turystycznych proponuje się także korzystanie ze statków
wycieczkowych oraz rejsów wokół półwyspu Krymskiego. Z kolei odeskie
biura podróży specjalizują się w rejsach po Dunaju oraz do portów
rumuńskich, a także w rejon Delty Dunaju. Warto zasięgnąć informacji
o tego typu propozycjach. W związku ze skromną ofertą zorganizowaną
znaczna część turystów decyduje się na wyjazd indywidualny. W najbliższym
okresie - w związku ze znaczną liberalizacją przepisów - przewiduje
się wzrost zainteresowania wyjazdami na Ukrainę. Na wielkość ruchu
turystycznego duży wpływ ma niestety nienajlepsza opinia Polaków
na temat bezpieczeństwa i poziomu życia. Biorąc pod uwagę ogrom
bogactw turystycznych posiadanych przez Ukrainę, przewidywać jednak
należy, że jeżeli sytuacja gospodarcza w tym kraju poprawi się,
to nastąpi znaczne zwiększenie oferty wyjazdowej proponowanej przez
polskie biura.
Wyprawy trekingowe w Gorgany i ukraińskie Bieszczady organizowane
są najczęściej przez biura turystyki aktywnej działające np. przy
AWF-ach i uczelniach. [do góry]
|
| |